Restauracja na Śródce, która na pewno Was zaskoczy | VINE BRIDGE

Po dwumiesięcznej nieobecności wreszcie wracamy w okolice Śródki. Oj, stęskniliśmy się! Nie odczuwamy tej tęsknoty na co dzień, jednak zaraz po zaparkowaniu auta pod słynnym muralem wraz z pierwszymi krokami po wyboistym bruku ulicy Ostrówek – uczucie to doskonale daje o sobie znać, a my zdajemy sobie sprawę z tego, że przerwa była zbyt długa. Jednocześnie ogarnia nas radość z ponownych odwiedzin tego niezwykłego zakątka Poznania. Bo taka właśnie jest Śródka. Wiele uroczych knajpek, serwujących zróżnicowane, lecz jednakowo przesmaczne jedzenie. Wszystko na bardzo niewielkiej przestrzeni, otoczone starymi kamienicami, usytuowane bezpośrednio przy Bramie Poznania. Całość klimatu dopełnia most Jordana wraz z oddaloną o parę kroków Katedrą. Szczególnie magicznie jest tu wieczorem – niczym na paryskim Montmartre. Tęsknimy jedynie za kinem Malta, gdyż zaraz po dobrym jedzeniu cenimy sobie dobre kino, a to kino było równie magiczne, co cała Śródka.

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-2

Wielokrotnie już dzieliliśmy się z Wami, że według nas Śródka i City Park to najlepsze poznańskie destynacje dla wszystkich foodies. Skrajnie odmienne pod względem klimatu, ale skupiające na niezwykle niewielkim obszarze mnóstwo kulinarnego potencjału najwyższej próby. Z oferty Śródka sprawdziliśmy już do tej pory Cafe La Ruina/Raj, HumHum oraz Dynx. Tym razem udaliśmy się na sam skraj ulicy Ostrówek do Vine Bridge.

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-3

Vine Bridge do niedawna znane było w Polsce z faktu bycia najmniejszą restauracją w kraju. Miało trzy stoliki. To już jednak dawne dzieje. Teraz mają drugą salę i osiem stolików 😉 Ostatnio Maciek Blatkiewicz z Wygrywam z Anoreksją dzielił się swoimi przemyśleniami na temat filigranowych rozmiarów wielu poznańskich restauracji. Twierdził, że często czuje się w nich jak słoń w składzie porcelany. W Vine Bridge jego odczucia zapewne by eskalowały. My czuliśmy się tam dobrze. Miło i przytulnie (mimo dość surowego wystroju) jak na całej Śródce.

Maciek jako zaletę niewielkich restauracji wskazał oczywistą kwestię dotyczącą możliwości łatwiejszego i skuteczniejszego dopilnowania przez obsługę wszelkich spraw związanych z obecnością gości. I tak w rzeczy samej jest w Vine Bridge. Dodatkowo szefem kuchni jest niezwykle doświadczony Radosław Nejman. Pan Radek to wieloletni szef kuchni m.in. poznańskiej Dark Restaurant, finalista konkursu Kucharz – Odkrycie Roku, organizowanego przez magazyn Kuchnia w 2011 r.  Ma talent i zna się na swoim fachu.  W trakcie naszej kolacji poświęcił nam sporo czasu i z wielką pasją opowiadał nam o samej restauracji, poszczególnych daniach oraz źródłach swoich inspiracji kulinarnych.

Vine Bridge to zdecydowanie więcej, niż restauracja. Zaskakujące jest to, że na tak niewielkiej przestrzeni łączonych jest tyle funkcji. Oprócz karmienia gości, prowadzą sklep z wyrobami ich produkcji. Wachlarz asortymentu jest imponujący. Znajdziecie w nim zarówno kiszonki, rozmaite przetwory jak i wyroby masarskie. Są też galerią artystyczną uczestniczącą w licznych inicjatywach. Gdy nie starcza im przestrzeni śmiało opuszczają swoje niewielkie pomieszczenia i korzystają z przestrzeni przed restauracją. Jak trzeba przejmują most Jordana, na którym organizują niedzielne obiady w formie ‘jedz ile chcesz’, a także romantyczne kolacje tylko dla dwojga przy zachodzie słońca czy blasku księżyca. Starają się o uzyskanie od miasta terenu pod stały letni ogródek. Jeśli to Was nie zadowala mogą przygotować Wam pokaz live cookingu, slam cusine, a nawet tak ekstremalne jak na nasze warunki dania opierające się na owadach i larwach w ramach bud cusine czy dni szarańczy. Doskonale wcielają w życie umieszczone na stronie internetowej życzenie właściciela Vine Bridge Pana Jarosława Ludwickiego „Chcę, aby Vine Bridge był miejscem otwartym i dynamicznym. Nastawionym na przyszłość, ale także korzystającym z dorobku przeszłych pokoleń. By dawał przyjemność przez swą dobrą i żywą kuchnię, bogaty wybór win i spotkania w niezwykłym zakątku miasta”.

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-4

Doskonale w tej filozofii odnajduje się szef kuchni Radosław Nejman. Jego kuchnia to jak sam określa: new polish cusine. Proponuje dania oparte na produktach regionalnych, przygotowane tradycyjnymi metodami z wykorzystaniem innowacyjnych, współczesnych technologii w tym gotowania solarnego. Inspiracją do ich powstania jest fascynacja ziemią i jej historią, smakami i zapachami z nią związanymi.

W trakcie naszej kolacji spróbowaliśmy:

Na przystawkę: półgęsek – 16 zł

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-6

Zupa z wędzonego pstrąga/kiszony amarantus/kiszona róża/kawior z łososia/olej lniany – 12 zł

Zupa mocno rybna, nie do końca aksamitno-kremowa. Delikatnie wyczuwamy strukturę ryby w trakcie jedzenia. Kiszony amarantus wraz z kiszoną różą fajnie przełamują wyrazisty i dymny smak kremu. Amarantus i różę w tej postaci (tak, szef kuch zakisił pąki róży po czym pokroił je w paski przypominające makaron tagliatelle) jemy po raz pierwszy w życiu. Amarantus smakował nam bardzo. Jego drobne ziarna przyjemnie strzelają, a w wersji kiszonej sprawdza się naprawdę dobrze. Różę traktujemy bardziej jako smakową ciekawostkę kulinarną. W praktyce była trochę twarda i cięższa do gryzienia. Danie to jest wyłącznie dla fanów ryb i kwaśnych smaków.

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-7

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-8

Mięso w glinie – 29 zł

Serwowanew niewielkich glinianych naczyniach mięso to w zasadzie bardzo smaczny gulasz. Mocno ziołowy, ze sporą ilością marchwi, która nadaje mu wyczuwalnej słodyczy. Nie jest przygotowywany w całości w naczyniach, w których jest podawany gościom. Zanim do nich trafi spędza na wolnym ogniu wiele godzin, by powoli osiągnąć ostateczną głębię smaku i odpowiednią miękkość mięsa. Na koniec przekładany jest do glinianych naczyń i wraz z „czapką” z prostego, mącznego ciasta (podobną do tej serowej z francuskiej zupy cebulowej) trafia jeszcze na krótką chwilę do pieca. Serwowany jest z podpłomykiem, który dobrze zbiera smaczny sos. Bardzo dobre danie – zasmakuje każdemu i jesteśmy pewni, że wyjdziecie przyjemnie najedzeniu.

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-9

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-10

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-13

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-11

Deser serwowany na blacie stołu – 80 zł (w cenie deser + 2 lampki wina)

Deser, a w zasadzie deseroooooooooo! No to było coś. Często nie zamawiamy deserów w  restauracjach, gdyż niestety mamy wrażenie, że są one traktowane przez szefów kuchni nieco po macoszemu, bez należytej uwagi. Są w kartach bo być muszą. Więc albo panna cotta albo lody waniliowe z malinami albo szarlotka, brownie. Koniec. Oczywiście nieco uproszczamy i schematyzujemy, bo wiele lokali wprowadza pozytywne zmiany i zdecydowanie bardziej kreatywnie podchodzi do deserów w swoich kartach. Z takim podejściem jak w Vine Bridge się jednak nie spotkaliśmy. Deser jest serwowany bezpośrednio na specjalnie przygotowanym metalowym blacie (bez talerzy czy innych półmisków) bezpośrednio przez szefa kuchni na oczach gości. Jest ogromny i przepyszny. Nie ma możliwości, by zjeść go w całości dwójkę po zjedzeniu wcześniej przystawki i dania głównego. W normalnej sytuacji myślimy, że po kolacji może być spokojnie zamówiony dla czterech osób. Vine Bridge proponuje go w cenie 80 zł wraz z dwoma lampkami wina co czyni go idealnym na zbliżające się Walentynki.

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-15

q1

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-1

W trakcie kolacji mieliśmy też okazję spróbować produkowanych na miejscu:

  • kwas chlebowy – zupełnie inny, niż znany nam do t4ej pory kwas chlebowy litweski. Jasny i słodki – pycha.
  • i napój z buraka – kwaskowaty, gazowany, ponoć bardzo zdrowy. Super pasował do gulaszu.

vine-bridge-poznan-restauracja-kuchniapoznan-srodka-12

Kuchnia Vine Bridge nie jest kuchnią dla wszystkich. Jest kuchnią oryginalną, ciekawą i odważną. Nie jest kuchnią bezpieczną, która będzie smakować zawsze i każdemu. Jest trochę jak repertuar kin studyjnych w zestawieniu z tym w multipleksach. Nie można przejść obok niej obojętnie – zmusza do refleksji, intryguje. Czy przypadnie Wam do gustu? Tego nie wiemy, ale jesteśmy pewni, że jest warta tego, by się o tym przekonać.

Ich Facebooka znajdziecie TUTAJ
Stronę www TU

Dodaj komentarz